Lato? Wakacje? Kto za tym nie tęskni gdy za oknem deszcz czy śnieg i temperatura w okolicach 0 stopni Celsjusza.
Wakacje już w lutym? Czy to możliwe? A owszem 🙂W ferie gdy większa część naszych znajomych wyjeżdżała w góry, by pośmigać na nartach i snowboardzie, my
z narzeczonym planowaliśmy właśnie wakacyjny wyjazd. Wszyscy jechali do miejsc gdzie temperatura wahała się w okolicach -10 ºC my znaleźliśmy miejsce gdzie temperatura jest nieco przyjemniejsza, tak około 20 stopni na plusie.
Pewnie myślicie, że ferie spędziliśmy w Egipcie?
Muszę Was zmartwić, nie był to Egipt.  Znaleźliśmy idealną wyspę na wakacje w lutym. Wyspa o której mowa to Madera, jedna z wysp szczęśliwych. Czemu szczęśliwa wyspa?
Jak dla mnie to raj na ziemi. Wiosna przez cały rok to o czym nie jeden z nas marzy. My przekonaliśmy się na własnej skórze. Pięć godzin lotu i przenosimy się z zimnej, śnieżnej Polski do kraju gdzie wita nas słońce. Idealne miejsce na wyprawę podczas ferii dla osób, którym tak jak nam słońca w zimie brakuje.
Przez ostatnią godzinę lotu czekaliśmy tylko aż naszym oczom ukarze się cokolwiek gdyż nic poza wodami Oceanu Atlantyckiego nie było. Pierwszy moment gdy przelecieliśmy nad wyspą był wtedy bardzo ekscytujący. Jednak był to falstart, nie była to Madera a oddalona od niej o 70 km wyspa Port Santo. Kiedy wylądowaliśmy i wyszliśmy z samolotu otuliły nas słoneczne promienie i czułam się jak głupia gdy pod pachą niosłam zimową kurtkę 😀
Do hotelu z lotniska jechaliśmy 15 minut, znajdował się on w miejscowości Garajau słynącej z pomnika Cristo Rei (Chrystusa Króla). W miejscowości tej mieliśmy również kamienistą plażę, na którą można było zjechać kolejką, bądź zejść pieszo 2 kilometry krętą drogą.

 

Już pierwszego dnia zauważyliśmy, że na wyspie jest bardzo dużo dróg, mostów oraz tuneli. Za to bardzo zdziwiliśmy się, ponieważ przy większości dróg nie ma chodników ani poboczy dlatego nawet najkrótsze piesze wyprawy są bardzo utrudnione. Nam udało się na pieszo przejść około 3 km 😛 Każda z wypraw wyglądała tak: albo z górki albo pod górkę więc chodząc można nieźle się zmęczyć ale warto!Co do ciekawostek – port lotniczy, na którym lądowaliśmy ma pas startowy oparty na konstrukcji złożonej ze 180 wielkich, betonowych filarów, z czego część pasa jest położona nad wodą poza obszarem wyspy. Do niedawna lotnisko to było jednym z najkrótszych przeznaczonych dla samolotów pasażerskich, a co za tym idzie było to dość niebezpieczne lotnisko. Co prawda do dziś pilot, który ląduje na Maderze musi mieć dodatkowe uprawnienia.

Jeszcze jedną z ciekawostek jest to, że na wyspie jest tylko jedna piaszczysta plaża znajdująca się w Machico, a piasek jaki tam jest pochodzi z Sahary.

Kolejne posty wprowadzą Was jeszcze bardziej w maderański, cudny klimat 🙂